środa, 12 września 2012


przewidywanie końca świata to ulubiona rozrywka 
kościołów i sekt które z nich wyrastają - 
lecz w odróżnieniu od millenarystów 
preppersi nie oczekują żadnego konkretnego kataklizmu 
którego datę można wyznaczyć - 
wszystko może się zdarzyć 
nieważne kiedy – 
pod tym względem nie są sekciarzami - wszystko się nada: 
gigantyczny meteoryt czy planeta uderzająca w Ziemię - 
ogromny wybuch - 
połączenie wielu katastrof ekologicznych 
pandemia - konflikt jądrowy Zachodu z Chinami 
- hiperinflacja - załamanie się 
światowego systemu bankowego w niecałe 12 godzin 
(jutro przestaje działać twoja karta płatnicza!) 
rewolucja - stan wojenny... (...)
trudno nie dostrzec faktu że preppersi 
stają się komplusywnymi konsumentami 
w niczym nie ustępującymi tłumom 
opróżniającym supermarkety przed świętami - 
kupując broń na wypadek inwazji - 
produkty "pierwszej potrzeby" czy medykamenty
(trzy B: bullets-beans-band-aids - kule-fasola-opatrunki) 
ci oszalali klienci zastępują jeden nadmiar drugim - 
ideał samowystarczalności w duchu pionierów 
pomaga rynkowi zbyć tony przedmiotów - 
szczytem wszystkiego są produkty 
liofilizowane pakowane w palety 
"na dziewięć miesięcy dla czterech osób" 
które sprzedaje się jak świeże bułeczki 
największym pesymistom

monde-diplomatique.pl

Brak komentarzy: